all

Co by było gdyby?…

Co by było gdyby?… – Ma dwa oblicza. Zwykle zadaję na kursie pytanie: „Kto ma jakieś marzenie”? – i zwykle widzę wszystkie ręce w górze. Niektórzy nawet podnoszą obie naraz. Tak, mamy marzenia, mamy mnóstwo pięknych marzeń. Uwielbiamy rozmarzać się, rozpływać w myślach, jak fajnie było by gdyby…

Pierwsza strona medalu, to marzenia, które kończą się na marzeniach, na gdybaniu. To chwile, kiedy uśmiechamy się do obrazów rozjaśniających naszą szarą rzeczywistość na moment i gasnących jak zapałka na wietrze. I tak potrafimy trwać latami. Marzenia same nie chcą się spełniać, nic się nie zmienia, otaczamy się rosnącymi stertami starych śmieci, spoza których widać coraz mniej. I, albo marzenia stają się naszą ucieczką od rzeczywistości w iluzję, albo umierają…

Z drugiej strony naszego co by było gdyby… mamy wizje kłopotów, trudności, niepowodzeń, katastrofalnych nieszczęść, które mogą się nam przytrafić. Siedzimy w kinie 3D i oglądamy horror z nami (lub z kimś nam bliskim) w roli głównej. W takich momentach nasza wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. W takich momentach nasza wyobraźnia osiąga mistrzostwo świata. (Nawiasem mówiąc to ciekawe, że kiedy chcemy tę samą genialną wyobraźnię uruchomić przy okazji rozwiązania problemu, wyobraźnia nie jest już taka genialna, a nawet zaczynamy myśleć, że właściwie ogóle jej nie mamy – o, jak fajnie by było gdybyśmy mieli wyobraźnię!)

 

Wymyślanie i wyobrażanie sobie problemów w przyszłości jest pierwszym, najczęstszym powodem naszego stresu! Na nasze szczęście większość imaginowanych przez nas tragedii nigdy nie ma miejsca. Jednakże bardzo intensywne czarnowidztwo może w końcu stać się samospełniającą się przepowiednią. To te momenty małych satysfakcji, kiedy mówimy/słyszymy: „A nie mówiłem”!?

Okazuje się jednakże, że co by było gdyby… ma jeszcze jedno oblicze. Znajoma opowiada, jak kiedyś, kiedy była nastolatką, nie powiedziała mamie gdzie się wybiera, bo mama natychmiast zaczęłaby tworzyć czarne scenariusze czekających ją zdarzeń z gwałtem i śmiercią w finale i na pewno nie pozwoliłaby wyjść jej z domu. Dopiero kiedy już wróciła opowiedziała, gdzie była i co robiła. I teraz mama widzi, że nic jej się nie stało, że jest cała, zdrowa i szczęśliwa. Jaka była na to reakcja mamy? – O Boże! A co by było gdyby…?!

Odpowiedź

Adres e-mail nie będzie publikowany.Wymagane pola są oznaczone. *