Jesteś swoim życiem

Na moim fejsbukowym fanpage’u umieściłem następujący wpis własnego autorstwa: „Narzekając na życie narzekasz na siebie. Ty jesteś swoim życiem”. Pewna internautka dodała u swojego znajomego, który to udostępnił, taki komentarz: „A któż to ten Jeżewski? Zupełnie nie zgadzam się z tą tezą”. – I w związku z tym pozwolę sobie na parę refleksji.

Zacznę od pierwszego zdania: „Któż to ten Jeżewski”? – To ja. Lecz to niczego nie zmienia, że to ja właśnie. Gdyby kliknęła w post, to by mnie znalazła i nawet mogłaby zaprotestować u źródła, ale to tylko na marginesie, rzecz w czym innym. Pomyślałem sobie tak: a gdyby nasza internautka spotkała się z tą tezą w takich okolicznościach:

Narzekając na życie narzekasz na siebie. Ty jesteś swoim życiem. – Albert Einstein

Zupełnie inaczej, prawda? Wystarczy te same słowa włożyć w inne usta i wydźwięk zmienia się. Po pierwsze internautka nie zadała by pytania „któż to ten Einstein”, bo by się ośmieszyła, a po drugie, całkiem możliwe, że zastanowiłaby się bardziej nad sensem tego stwierdzenia, nawet nie zgadzając się w pierwszym odruchu. Przecież to nie byle kto, tylko sam Einstein powiedział, coś w tym musi być…

Możesz użyć swojej wyobraźni? Zapraszam Cię do małej zabawy. Spójrz, proszę, jeszcze raz na ten sam tekst, ale za każdym razem w innym kontekście, z innym podpisem:

„Narzekając na życie narzekasz na siebie. Ty jesteś swoim życiem”. – Steve Jobs

„Narzekając na życie narzekasz na siebie. Ty jesteś swoim życiem”. – Ronaldo

„Narzekając na życie narzekasz na siebie. Ty jesteś swoim życiem”. – Matka Teresa

„Narzekając na życie narzekasz na siebie. Ty jesteś swoim życiem”. – Jan Kowalski

Rozumiem, że internautka mnie nie zna, jednak tak naprawdę co to ma do rzeczy? Myśl jest myślą. Ale nie, musimy wiedzieć kto ją wyprodukował, kto za nią stoi, czy to ktoś znany, czy nie, bo jeśli nie, to przecież wszystko zmienia. Szukamy autorytetów. Szukamy mądrzejszych od nas. Szukamy u nich wsparcia, pomocy, pytamy co myślą o tym, czy o tamtym, prosimy by nam wskazali właściwą drogę… Przecież internautka mogła po prostu stwierdzić: „nie zgadzam się z tym”, ale nie, swoją wątpliwość poprzedziła zwróceniem uwagi na nazwisko, którego nie zna. W podtekście mówi więc: „a kim On jest, by wygłaszać publicznie takie myśli”?, i dodajmy jeszcze: „skoro JA go nie znam”. Żeby było jasne, ja się nie obrażam, że mnie ktoś nie zna, a że myśli inaczej, tym bardziej.

Jednakże dalej pozwolę sobie nie zgodzić się z internautką, dalej będę uważał, że każdy z nas jest twórcą swojego życia. Każdy z nas odpowiada za swoje decyzje, za wybory. Obarczając świat zewnętrzny winą za własne życie uciekamy od tej odpowiedzialności, uciekamy od głębszego spojrzenia wewnątrz siebie, uciekamy od myślenia. „Twoje myśli tworzą twoją rzeczywistość” – podejrzewam, że z tą tezą nasza internautka także nie potrafiłaby się zgodzić. Takie odkrycie może być wręcz szokujące. To burzy wszystko. Na kogo więc mam narzekać? Na siebie? Bzdura. Przecież to wszystko przez rodziców, nauczycieli, środowisko, polityków…

Wróćmy jeszcze na moment do tzw. autorytetów. Dlaczego kogoś uważamy za takiego? Dlatego, że odważył się myśleć – myśleć niezależnie od świata zewnętrznego, myśleć szerzej i głębiej. Uciekając się do autorytetu, upodobniamy się do niego i zaczynamy myśleć to samo, zamiast tak samo. Możemy zatem po jakimś czasie, z pełnym przekonaniem, zacząć na autorytet narzekać.

Odpowiedź

Adres e-mail nie będzie publikowany.Wymagane pola są oznaczone. *