Po co medytacja?

Świat zachodni odkrywa Amerykę… Przepraszam – medytację. Naukowcy na całym świecie wzięli się za badania skutków systematycznej medytacji/relaksacji. Otrzymałem od znajomej (dziękuję Ci Izabello!) informację o wynikach pracy uczonych z Uniwersytetu Harvarda. Warto nad nimi pochylić się i przemyśleć, są absolutnie jednoznaczne. Zatem zerknijmy…

___________________________________________

Dobroczynny, leczniczy wpływ medytacji na zdrowie potwierdziły badania wykonywane przez wiele prestiżowych ośrodków medycznych i naukowych na całym świecie. Na uwagę zasługują zwłaszcza prace Harvard’s Mind/Body Clinic.

Już po kilku tygodniach praktykowania medytacji, u wszystkich pacjentów harwardzkiej kliniki zaobserwowano znaczną poprawę zdrowia, zwłaszcza w przypadku takich chorób albo dolegliwości, jak np. nadciśnienie, arytmia serca, migrena, bezsenność, chroniczny ból i depresja. Wzmacnia także odporność człowieka na infekcje układu oddechowego. Obserwacji nie zaprzestano i po pewnym czasie wyniki okazały się jeszcze bardziej zdumiewające.

Przede wszystkim udowodniono, że medytacja zmieniając częstotliwość fal mózgowych (do tzw. częstotliwości alfa – przyp. mój), wpływa zbawiennie na stan umysłu. Podnosi poziom serotoniny w mózgu (tzw. hormonu szczęścia), podwyższa akceptację i pewność siebie, zwiększa spontaniczność, poprawia pamięć i koncentrację, zmniejsza podatność na stres, dodaje energii życiowej, osłabia lęk.

Stan medytacji prowadzi do samoistnego tworzenia się nowych połączeń w mózgu i powoduje zmiany w tych jego obszarach, które odpowiedzialne są za pamięć, empatię i stres. Wykazali to naukowcy, obserwując różnice w budowie mózgu medytujących i tych, którzy nie praktykują medytacji. U pierwszych kora czołowa związana z koncentracją uwagi i integracją emocjonalną jest nieco grubsza.

Badania wykazały także wzrost gęstości istoty szarej w hipokampie (ośrodek pamięci i uczenia się) oraz w obszarach odpowiedzialnych za samoświadomość i współczucie.

A zatem wnioski są takie, że osoby medytujące:

mniej chorują,
mają lepsze kontakty z otoczeniem, z rodziną,
osiągają lepsze wyniki w pracy,
szybciej regenerują siły,
łatwiej radzą sobie ze stresem,
reagują mniej gwałtownie, a ich decyzje są bardziej świadome i trafne.

Do tego, by praktykować medytację (najlepiej min. 15 minut dziennie), wystarczy chwila ciszy, odrobina cierpliwości i konsekwencja.

___________________________________________

Jeszcze dwa słowa ode mnie. To niejaki Jose Silva z Teksasu w latach 40-tych i 50-tych ubiegłego wieku zauważył i wykazał ponad wszelką wątpliwość jak bardzo cenny, korzystny i potrzebny jest nam stan relaksacji. W tamtych czasach świat nauki nie traktował relaksacji poważnie. Uważano, że w stanie rozluźnienia nie da się logicznie myśleć! Silva znalazł grupę studentów – ochotników, która na uniwersytecie w Amarillo, poddała się badaniom. Jose Silva udowodnił jak bardzo uczeni mylą się. Zalecał, by medytować przez co najmniej 15 minut, najlepiej trzy razy dziennie.

Dziś ze świecą szukać o tym informacji. Zasługi Jose Silvy są przemilczane. Nie łatwo coś więcej znaleźć o jego pracach i odkryciach w Internecie. Metoda, nad którą Silva pracował ponad 20 lat, w całości opiera się na sztuce medytacji. Około 8 milionów ludzi na całym świecie ukończyło seminaria Metody Silvy. Wiele osób o znanych nazwiskach korzysta pełnymi garściami z Metody Silvy, ale o tym w ich świetnych metodologiach nigdzie nie dowiesz się. Ciekawe…?

(P.S. Metoda Silvy mylona jest często z „metodą sity” – co za przypadkowa zbieżność nazw!)

Cieszmy się zatem z dobrodziejstw medytacji, praktykujmy systematycznie rozluźnienie. Tego potrzebuje zarówno nasze ciało, jak i nasz umysł. A ja zapraszam na kursy.

Odpowiedź

Adres e-mail nie będzie publikowany.Wymagane pola są oznaczone. *