all

Podziały czyli o izolowaniu się od siebie

Umysł racjonalny nazywa rzeczy, liczy je, analizuje, segreguje. Dzieli na takie i takie. Odróżnia od siebie. Porównuje. Itd. Generalnie… szuka dziury w całym. Taki jest. Jeśli mamy tego świadomość, możemy sobie łatwo z tym poradzić. Jeśli nie zdajemy sobie sprawy z takiego funkcjonowania, możemy mieć problem. I to na jaką skalę?!

Pierwsze co sobie wmawiamy, to, że odrębność równa się podział. Zatem izolujemy się od siebie. I o tym jest ten wpis.

Przecież jesteśmy różni. Chociażby podział podstawowy na kobiety i mężczyzn. Kobiety, walczcie o swoje prawa! Przecież wciąż kobiety mniej zarabiają na tych samych stanowiskach. Wciąż kobiety w małżeństwach nie mają nic do gadania i niech zapomną o realizacji swoich marzeń. Wciąż do niektórych zawodów kobiet się nie dopuszcza. Wciąż mężowie znęcają się fizycznie (i psychicznie) nad żonami. Itd. Co zatem? Kobiety nie mają wyjścia, muszą wypowiedzieć wojnę mężczyznom. Zatem muszą się zjednoczyć, w jedności siła. Zatem coraz głośniej o „sile kobiet” i „wspólnocie kobiet”, „prawach kobiet” itp.  Zatem mamy: my i oni. My – kobiety, oni – mężczyźni. W podtekście: my – kobiety – dobre, oni – mężczyźni – niedobrzy. To przez nich ta nierówność, niesprawiedliwość, krzywdy i cierpienie.

Jest lepiej, ale jeszcze nie całkiem, jeszcze wiele przed kobietami do wywalczenia. Już grają w piłkę nożną i boksują się na ringu, jak faceci. Mogą chodzić bez biustonoszy, jak faceci. Są żołnierzami, jak faceci i prezesami jak faceci. Jednak jeszcze muszą się malować, nie pracują na przodku w kopalni, generalnie są niższe od mężczyzn i ładniejsze, mają więcej empatii, szybciej rozwijają się emocjonalnie, ich psychika jest mocniejsza i cechuje ich większa odporność na ból fizjologiczny, ale słabsze są fizycznie. Generalnie.

Musimy tu generalizować, bo przecież nie jest tak zawsze, wszędzie i z wszystkimi. Jednakże daliśmy się wpędzić w dzielenie się, wyszukiwanie wszystkiego co w nas różne, co jest w nas inne, odrębne, znaczy się wrogie. I co najgorsze, to nas kieruje przeciwko sobie. Budujemy barykady, wieże, fosy, otaczamy się drutami kolczastymi i wytaczamy działa. Działa skierowane w nasze serca.

Zatem kobieta musi być silna. OK, ale w jakim celu? By nie dać się mężczyźnie, by z nim walczyć jak równy z równym, a najlepiej, by go w końcu pokonać, rzucić na łopatki i zmusić do przyznania racji. Hurrra! I wtedy co!  Wtedy będzie wreszcie tak jak ma być. Czyli jak? No właśnie. Kobiety będą zarabiały tyle samo co mężczyźni, wszystkie zawody będą dla kobiet dostępne na takich samych warunkach (górnik, ksiądz, murarz itd.), mężowie się zmienią (będą łagodni, spolegliwi, wyrozumiali itd.), a żony przestaną malować wargi i brwi, przyklejać rzęsy i tipsy, wstrzykiwać botoks i chodzić do chirurga plastycznego. Itd.

Umysł racjonalny nazywa rzeczy, liczy je, analizuje, segreguje. Dzieli na takie i takie. Odróżnia od siebie. Porównuje. Itd. Generalnie… szuka dziury w całym. Taki jest. Jeśli mamy tego świadomość, możemy sobie łatwo z tym poradzić. Jeśli nie zdajemy sobie sprawy z takiego funkcjonowania, możemy mieć problem. I to na jaką skalę?!

Stajemy się wrogami. Na śmierć i życie. Zapamiętujemy się w tej wojnie. Zapominamy, że kobieta i mężczyzna to jedno. Definiujemy uparcie „prawdziwego mężczyznę” i „idealną kobietę” i mamy pretensje do świata, że ideały nie istnieją. Wolimy się pozabijać, zamiast porozumieć. Ktoś zapomniał, by nauczyć nas współczucia, zrozumienia, harmonii, miłości. Uczyć od niemowlaka. Uczyć odkrywać swoje talenty i siłę umysłu. Uczyć współpracy i współodpowiedzialności. Uczyć komunikacji i tworzenia trwałych, pięknych związków. Akceptować i szanować siebie wzajemnie. Wspierać i rozwijać. Itd.

Mamy zamiast. (Tu proponuję włączyć, jako podkład muzyczny, Walkirię Wagnera.) Zatem, mamy… Manifestacje nieszczęśliwych i pokrzywdzonych kobiet. Marsze nieszczęśliwych i pokrzywdzonych homoseksualistów. Manifestacje gniewnych i nieszczęśliwych nacjonalistów. Marsze nieszczęśliwych i wzburzonych zwolenników partii politycznych. Manifestacje zrozpaczonych i nieszczęśliwych wyznawców takiego a nie innego boga. Manifestacje czarne, białe, różowe, granatowe…  Manifestacje podziałów i izolacji.

Manifestacje pełne frustracji, agresji, niedowartościowania i kompleksów. Niezrozumienia i braku miłości. Agresja jest, w rzeczy samej, wołaniem o miłość. Jakby to górnolotnie nie zabrzmiało. Właściwie każdy z nas powinien wyjść na ulicę i wykrzyczeć swoją inność, wyjątkowość i brak zrozumienia jego problemów! Niech inni wiedzą…

Podział, dzielenie się (czytaj: oddzielanie się, separacja) doprowadzi nas w końcu do totalnej izolacji, wyobcowania, wyalienowania. Pozamykamy się w sobie na amen. Zaspawamy szczelnie swoje wspaniałe umysły i swoje cudowne serca. Każdy osobno. Każdy w swojej, maleńkiej, jednoosobowej celi. Z imieniem i nazwiskiem na drzwiach i ze swoimi racjami w środku. Ale jakże słusznymi!

.

1 myśl o „ Podziały czyli o izolowaniu się od siebie

  1. Gdzie są demonstracje zadowolonych mieszkańców miast i wsi ? gdzie są demonstracje poparcia z taransparentami ” Jest super” ?
    W czym problem ?

Odpowiedź

Adres e-mail nie będzie publikowany.Wymagane pola są oznaczone. *