Umysł – po obu stronach chmur

Filozofia wschodnia, która od kilku tysięcy lat zajmuje się Umysłem (będę pisał „umysł” z dużej litery, by podkreślić jego znaczenie w naszym życiu), mówi, że Umysł jest jak niebo, niewzruszony. Naturą Umysłu jest czystość i niezmienność. To ten błękit, który ukazuje się nam, kiedy w podróży samolotem wzbijamy się ponad chmury. Zaś one, kłębiące się poniżej, są jak nasze myśli. Co rusz przyjmują inny kształt, zmieniają się, pojawiają nowe i – co ważne – przemijają… Prawdziwą sztuką jest uwolnić się od identyfikowania siebie ze swoimi myślami. (Lao Tse powiedział: „Nie myśl, a problem zniknie”.) Osiągnąć takiż stan nie jest łatwo, albo wręcz niemożliwe. Może udać się nam to na krótką chwilę, może tylko na ułamek sekundy, a co tu dopiero mówić o egzystencji jako takiej. Tak potrafią tylko nieliczni.

Zaś być ponad chmurami oznacza spokój. Bez nerwów, frustracji, udawania, oczekiwania Bóg-Wie-Czego, ciągłego niezadowolenia, cierpienia pod każdą możliwą postacią. Ten wewnętrzny spokój jest prawdziwą naturą Umysłu.

Zatem, trzeba uwolnić się od wszelkich pragnień, być ponad wszystkim. Posiąść spokój Umysłu i pogodę Ducha. Tylko jak to zrobić? – Medytować. Ogolić głowę, siąść i medytować. Jak Budda. Wejść na ścieżkę. Taką, czy inną. Diamentową, szafirową, duchową… Tego, czy tamtego Mistrza… A tylu było oświeconych. A każdy miał swoje argumenty i swoje racje. Którą prawdę wybrać mam ja, Kowalski, Nowak, Jeżewski? Która prawda jest naprawdę dla mnie? Tak, tak, wiem. Muszę znaleźć swoją prawdę.

Jednakże jak rozejrzymy się po Zachodzie, to tu Umysłu jak na lekarstwo. Za to filozofów!?… Teoria goni teorię, sekta sektę, a psychiatra psychoterapeutę. A jak radzić sobie z Umysłem, chmurami? Każdy człowiek rodzi się genialny, a potem… idzie do szkoły. I co? I dowiaduje się jakim jest baranem! Zatem barany robią głupoty. Skaczą na siebie, bodą się, kłócą, złoszczą, obrażają, rozwodzą, wpadają w agresję lub depresję, wywołują konflikty, wojny, popełniają samobójstwa. Nie myślą, nie potrzebują samodzielnie myśleć, nie potrzebują Umysłu. Za to pięknie beczą.

Ideał nad chmurami i życie pod nimi. Dwa światy. Umysł – po obu stronach chmur. A nie może być jako w Niebie, tak i na Ziemi?… Co ludzkość robi, by było? Skacze na siebie? Beczy? Zastępuje Umysł smartfonem? Wiemy jak ściągnąć sobie apkę, by znaleźć najtańszy hotel, ale nie wiemy jak w nim potem spokojnie zasnąć? Uciekamy w wirtualne emocje, bo z prawdziwymi nie umiemy sobie radzić? Na drugie imię mamy strach, a na nazwisko stres? Krzyczymy na swoje dzieci tak, jak krzyczeli na nas rodzice kiedy sami byliśmy dziećmi? Łagodność i uśmiech oznaczają słabość? Wściekłość i rzucanie przekleństwami – siłę? Idziemy w niedzielę pod kościół wypalić papierosa i mamy na cały tydzień załatwioną duchowość?…

Z pewnością nie jesteśmy chmurami. Zanim nauczymy się nad nie wznosić i tam egzystować, pomyślmy co możemy zrobić tu i teraz, na dole. Z pewnością jesteśmy twórcami chmur, to nasze dzieło. Nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość. Pomyślmy więc: ile czasu poświęciliśmy, od kiedy obudziła się nasza świadomość siebie do dziś, na naukę mądrego zarządzania swoimi myślami? Na naukę obsługi własnego Umysłu. Ile czasu i pieniędzy przeznaczyliśmy na studiowanie natury swojego Umysłu? Dorosłe dzieci nie wiedzą jak żyć?… Wiedzą natomiast jak powinien żyć sąsiad, znajomy z pracy, polityk, ksiądz, pracownik banku, żebrak pod sklepem, zięć, córka, kierowca tamtego samochodu… Każdy z nas ma swoje chmury i za nie odpowiada. To one wybuchają emocjami – takimi, a nie innymi. Naszymi. Takie też są nasze samopoczucie, entuzjazm, relacje, wola… Zatem, tworzymy problemy, czy je rozwiązujemy? Stres nas zabija, czy mobilizuje? Budujemy, czy niszczymy? Jesteśmy pełni radości, czy bezradności? Itd. Itp. Co tu dużo gadać, bez umiejętności kierowania Umysłem kiepsko to wygląda. Czarne chmury.

Życzę Ci więc, stań się władcą chmur! Niech przybierają najwspanialsze dla Ciebie kolory i kształty. Może jednak potrafisz?…

Odpowiedź

Adres e-mail nie będzie publikowany.Wymagane pola są oznaczone. *