all

Emocje – walka z wiatrakami?

Zależy nam na panowaniu nad emocjami. Nie chcemy okazywać swoich emocji. Ukrywamy emocje, tłumimy je, uważamy, że pokazać swoje emocje, to ludzka słabość. Emocji wstydzimy się, nie dajemy po sobie poznać, że jakieś emocje zaczynają w nas grać. Pamiętaj, tłumione emocje kumulują się i wybuchają zwielokrotnione.

Emocja to ja. W danym momencie stajesz się swoją emocją.

Emocje przejmują nad nami kontrolę. Nie możemy uwierzyć w to, że tak właśnie zareagowaliśmy. Żałujemy swojego zachowania, rzuconych pod wpływem emocji ostrych słów. Nie potrafimy pogodzić się z tym, że takie właśnie emocje pokazaliśmy światu. Jak to? Dlaczego? Skąd? Ja? Nie do wiary.

Pojawia się negatywne myślenie na własny temat. To bezsensu, w takiej głupiej sytuacji nagle taki wybuch!? Jak ja mogłem? Okazałem słabość. Nie umiem trzymać nerwów na wodzy. Tak łatwo ulegam emocjom… Pojawia się złość na siebie, pojawiają się wyrzuty sumienia, ogarnia nas irytacja, bezradność, smutek. Cały pakiet czarnych, negatywnych myśli o sobie.

Prawdziwa władza, to władza nad sobą! – brzmi stare samurajskie powiedzenie. Otóż to. Ale jak nie ulegać emocjom? Jak walczyć z emocjami? Czy to nie jest walka z wiatrakami?…

 

Walka. Właśnie. Nie mogę poddawać się. Trzeba walczyć z emocjami!… – Otóż nie. Takie myślenie jest nonsensem.

Wyobraź sobie, że ktoś świeci latarką na ścianę, puszcza tzw. zajączki. Daje dziecku kijek i każe mu walczyć z zajączkami na ścianie. – Załatw je, raz na zawsze. – I dziecko uderza kijkiem w ścianę raz za razem, coraz szybciej, coraz mocniej… I co? I nic. Kółeczko światła na ścianie trwa niezmiennie i ma się znakomicie. Świeci sobie, jak świeciło. Co może się wydarzyć? Dziecko padnie z utraty tchu i sił. I tyle.

Próbując walczyć z emocjami, jesteśmy takim właśnie dzieckiem. Gdyby dzieciak był bystry, spytałby nas: – A co tam trzymasz w ręce? – Latarkę – odpowiemy zgodnie z prawdą. – A co nią robisz? – Puszczam te zajączki na ścianie. – A możesz ją wyłączyć? – Tak.

Zajączki zniknęły.

Trzeba zatem trafić do źródła światła. Trzeba trafić do źródła emocji. Emocja jest skutkiem – to skutek włączenia się wewnętrznego programu. On jest przyczyną. To on ją uaktywnił. To on wymaga naszej uwagi. To nim mamy się zająć. Nie emocją.

Inaczej: z rozlanym mlekiem nie będziemy walczyć. Walka z rozlanym mlekiem nie uratuje rozlania mleka, ono już jest rozlane. Płacz, jak wiemy, też tu nic nie da. Zatem użalanie się nad sobą, pretensje do siebie, poczucie winy – to mało konstruktywne pomysły. Trzeba zrozumieć mechanizm, rozpoznać to, co uruchamia nasze emocje w takich sytuacjach.

Zidentyfikujmy właśnie te programy. Potrzebujemy być uważni, potrzebujemy uświadomić sobie, że za tę reakcję na taki bodziec odpowiedzialny jest konkretny program w mojej podświadomości.

Skąd się wziął? Może kiedyś czegoś doświadczyłem? Może byłem świadkiem czegoś, co spowodowało powstanie tego właśnie odruchu. Programu, który uruchamia: gniew, płacz, lęk, panikę, agresję, nienawiść itepe, itede…

Oczywiście, niechciana reakcja może być różna. To może być silna furia, wściekłość, ale też głupia mina, jąkanie się, rumieńce na policzkach, idiotyczna odzywka, czy postukanie się po (pustej?) głowie. Co by to nie było, niestety, nie jest to według nas zachowanie adekwatne do sytuacji.

To nie tak powinno być.

Mówimy: pokazałem negatywne emocje. A emocje nie są ani negatywne, ani pozytywne. Emocje są.

Negatywny albo pozytywny może być program, który je uruchomił. I może być wręcz na opak, że np. pojawiła się złość – negatywna emocja, a uruchomił ją program: “nie zgadzam się na taką krzywdę” – jakże pozytywny!

Emocje są dla nas zbawienne. Są jak latarnie. Przecież latarnie morskie sygnalizują, ostrzegają nas, ratują nam życie. Niemądrze jest je niszczyć! Niemądrze jest obrażać się na latarnię, że świeci.

Emocje są najlepszym sposobem na komunikację między mną a tobą i na komunikację wewnętrzną – by siebie rozumieć. Nazywajmy to, co czujemy. Okazujmy co czujemy. Przecież jesteśmy istotami czującymi, mamy czujące ciało, czujący umysł i czującą duszę! Bez emocji stajemy się zawieszonymi w morskiej toni amebami. Niczym nie musimy się przejmować, niczym cieszyć, niczego nie musimy odczuwać, w ogóle nie musimy żyć. Bez emocji nie ma nas.

Entuzjazm, radość, smutek, rozpacz, gniew… są wyrazami stanu, w którym właśnie znaleźliśmy się. Jesteśmy wolni – to tylko od nas zależy, jakiego wyboru dokonamy, jak zareagujemy na dany bodziec – sytuację, zdarzenie, osobę.

Bądźmy wrażliwi i czujni. Sztuką jest zauważać i rozumieć swoje emocje. Zauważać i rozumieć emocje innych. Rozumieć, że emocje skądś się biorą. Że za każdą emocją stoi program, który ją uruchomił. Że ten program można zmienić lub usunąć – wyłączyć źródło niechcianej emocji.

Można pracować nad swoimi reakcjami. Można być bardziej opanowanym i spokojnym. Można nie przesadzać z reakcjami. Można je lepiej kontrolować. Niech nadrzędnymi programami będą szacunek, cierpliwość i zrozumienie – niech one zarządzają naszymi emocjami. “Zamiast wyciągać miecz, poleruj duszę”.

Sztuką jest wyrażać odpowiednio uczucia. Jedna emocja może być ważniejsza niż tysiąc słów.

Parafrazując naszą noblistkę – bądźmy czułymi zarządcami swoich emocji. Czego Tobie i sobie życzę.

 

 

 

Odpowiedź

Adres e-mail nie będzie publikowany.Wymagane pola są oznaczone. *